Nie będę się rozpisywać ale nie byłabym sobą, gdybym nie podzieliła się z Wami dzisiejszym dniem. Napiszę tylko tyle, że każdego roku czekam na ten dzień. Niesamowite, że taka ilość ludzi potrafi się zjednoczyć. To świadczy o nas dobrze i jest naprawdę cudowne.
Hmmm... Ale przyznam się też po cichutku, że z corocznym oczekiwaniem pojawiają się również pytania, przemyślenia, domysły i zmartwienia. Tak... zmartwienia. Martwi mnie, że większość pieniędzy zebranych od ludzi po prostu jest marnowana. W wielu przypadkach zakupiony sprzęt z funduszu WOŚP-u stoi w szpitalach i nikt go nie używa , bo NFZ nie refunduje badań. Martwi mnie również nowa siedziba fundacji warta 8 milionów złotych. Głowę moją zaprzątają też wszystkie operacje na pokaz i dla wybranych. A co z resztą i ich nadzieją?
Ech... Życie to jednak skomplikowana sprawa... I co tu robić? Nadal bez zastanowienia cieszyć się z bitego rekordu i dobroci ludzkich serc? Rozumieć i tłumaczyć...? Ja naprawdę bardzo lubię ten dzień...
Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem… No
właśnie ale czy w dzisiejszych czasach naprawdę jesteśmy wolni? Czy ludzie
rozumieją, co to znaczy być wolnym? Czy mają wolne myśli? I czy z tej wolności
korzystają?
Niestety w większości przypadków wolność jest całkowicie
obca. Hmmm… A raczej obojętna. Od urodzenia wpajane są ludziom przeróżne
wartości narzucające odpowiednie zachowania, które po głębszym zanalizowaniu z
góry podporządkowują nas jakiejś grupie ludzi ograniczając naszą wolność.
Pierwszym i najważniejszym ograniczeniem wolności jest
przymuszenie do życia w społeczeństwie. Następnie przez cały okres szkolny
ogranicza się naszą wolność wpajając, że musimy słuchać się innych np.
nauczycieli, choć wcale nie mamy na to ochoty. I o ile trafimy na nauczyciela z
ludzkim podejściem i mądrego, który dziecko traktuje partnersko, to wszystko
jest w porządku. Gorzej jeśli trafimy na nauczyciela - władcę i pana rozporządzającego z racji wykonywanego zawodu naszą
wolnością zgodnie z jego zachciankami i wizjami. O wolności możemy
zapomnieć.
Uczeni jesteśmy ślepego posłuszeństwa oraz przymuszani do
służalstwa wobec osób sprawujących władzę. Nie liczą się nasze chęci,
pragnienia, myśli. A jakikolwiek sposób wyrażenia ich np. przez wygląd jest
tępiony. Po szkole jest praca i tam mamy w większości wypadków to samo.
Szczęśliwy ten kto sam sobie jest szefem lub kto szefa ma człowieczego,
przyjaznego i tolerancyjnego.
Najgorsze jest to, że ludzie sami sobie wzajemnie
ograniczają wolność. Każdy kto inaczej się ubiera i myśli traktowany
jest przez ogół jako dziwak i skazany na odizolowanie.
Każą nam zdejmować czapki z głów czy ubierać się stosownie.
A czy „stosownym” ubiorem szczerze i z serca możemy złożyć szacunek drugiemu
człowiekowi? Czy dobro wymaga od nas ukłonów i klękania? Czy to przypadkiem nie
próżność każe się chylać i składać hołdy?
Czy nie jest ważniejsze to jak traktujemy innych i co dla
nich robimy? Czy nie lepiej byłoby
wyrażać siebie i mówić o sobie prawdę niż ukrywać swoje myśli pod szarym,
jednolitym i wygniecionym garniturem jak robią to np. politycy. No właśnie,
gdyby byli szczerzy i wyrażali siebie nie mogliby kłamać i oszukiwać. Nie
mogliby się bogacić na naszej naiwności.
Wolność jest nam całkowicie obca mimo, że mamy ją na wyciągnięcie
ręki. Nie rozumiemy jej i nie walczymy o nią. Godzimy się ze wszystkim co jest
nam wpajane od urodzenia. Często nawet nie zastanawiając się czy to w ogóle ma
sens. Jesteśmy marionetkami i robocikami systemu, który w większej mierze
tworzą oszuści. Dla nich jest prawo i przywileje, które sami sobie
wymyślili.
Najbardziej przykry jest fakt, iż do tego stopnia nas
ogłupiono i zniewolono, że każdy człowiek naprawdę wolny uważany jest za
wariata.
Zniewala nas państwo, zniewalają banki i koncerny farmaceutyczne,
zniewalają nas ludzie, którzy nie potrafią zaakceptować inności.
A przede wszystkim jesteśmy niewolnikami stereotypów.
Wszędzie i na każdym kroku. Nawet w modzie, gdzie naprawdę możemy być wolni i
dzielić się naszą wolnością z innymi. A ogranicza nas głupi strach przed
opinią.
Jestem ogromnie szczęśliwa, że należę do osób, które zdają
sobie z tego sprawę. Dzięki temu otaczają mnie ludzie szczerzy, tolerancyjni i
dobrzy. Moim światem nie rządzi pieniądz i konkurencja, wyścig szczurów i deptanie
po sobie. Składanie pokłonów nikomu
tylko dlatego, że ma stanowisko czy pieniądze. Szanuję człowieka za to jaki
jest i akceptuje jego wybory, jeśli nie są krzywdzące dla innych. Zaglądam w
serca i dusze bo tam jest prawda.
Marzy mi się stworzenie takiego kawałka świata, gdzie od
nikogo nie będę zależna. Gdzie sama sobie wszystko wyprodukuję. Gdzie nie będę
musiała udawać kogoś kim nie jestem, żeby przeżyć. Wiem, że jest to możliwe i
realne.
Wolność kosztuje wiele a
płacimy za to brakiem spokoju oraz wieczną walką ale naprawdę warto, bowiem otrzymujemy coś ogromnie ważnego i motywującego. SATYSFAKCJE.
Hmmm… W roku 2012 spotkało mnie dużo dobrego, o czym zaraz
napiszę dokładnie, ale były też momenty przykre i ciężkie. Mufi moja kochana
mopsinka straciła oko a ja trafiłam w tym roku na kilku oszustów i złodziei.
Skradziono mi nawet pomysły. No ale tak to jest już w życiu jeśli obdarzy się
zaufaniem ludzi, którzy na to nie zasługują. Przy okazji, jak na prawdziwą
czarownicę przystało pożyczę owym oszustom i złodziejom złego. W końcu klątwa
musi zostać rzucona, żeby się spełniła :)
No a teraz mogę przejść do rzeczy dobrych, do których
zaliczam MEGA SHOPPING - największy w moim życiu czyli zakupy z Siemens Fresh
Look:) Było cudownie i wesoło: ) Po raz pierwszy mój głód zakupoholiczki został
zaspokojony. I pochwalić się muszę, że wprawiona ze mnie bestia, gdyż nawet
jedna stopa mnie nie zabolała. Trening czyni mistrzem:)
Następnie poznałam w realu moją wirtualną siostrzyczkę Beatkę Litwiniuk. Cudowna kobietka z dobrą duszą. Wesolutka i bardzo prawdziwa :) Cieszę się ogromnie, że miałam okazję ją poznać i że na jednym spotkaniu się nie skończyło.
Na wyróżnienie zasługuje również fakt, iż mimo stresów i
nerwów przez jakie przechodziłam udało mi się nie zejść z tego świata oraz, że
moje marzenie o prawie bezludnej wyspie w końcu się spełnia.
A na koniec przegląd ulubionych secików :)
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze. Mam nadzieję, że zmotywuje to moje noworoczne lenistwo do działania.