piątek, 25 kwietnia 2014

Sponiewierane ambicje :)

Witajcie Kochani:) 

Między pielonką, gotowaniem, spotkaniami ze znajomymi, walką z systemem a snem powstał mój trzeci performensowy kawałek z cyklu "zrób to sama". Powstał z potrzeby tworzenia i zabawy. I jak w przypadku poprzednich wszystko zrobiłam sama bez niczyjej pomocy. Od muzyczki i tekstu począwszy a na wykonaniu i montażu skończywszy. Jest to typowa piwniczna amatorszczyzna, więc proszę nie spodziewać się zbyt wiele, zwłaszcza, że śpiewać tak zbytnio nie potrafię. I szczerze mówiąc sama nie wiem czemu czasami chce. Tłumaczyć to mogę tylko i wyłącznie wewnętrzną potrzebą relaksu i śmiechu. Dobrze, że zdaję sobie sama z tego sprawę. Może dlatego tak bardzo mnie to bawi :) 

Tak więc zapraszam Was do odsłuchania mojej ostatniej samojebki :)



"Sponiewierane ambicje"

Sponiewierane ambicje...
Zakurzone, zadeptane ambicje
Zagubione, porzucone ambicje
Sponiewierane ambicje...

Zakurzone, zagubione porzucone, zadeptane...

Zakurzone czekają
Zagubione ruszają
Porzucone wracają
Zadeptane powstają

Rodzą się
Na nowo rodzą się.

Klują w naszych myślach, klują w naszych głowach

Rodzą się
Na nowo rodzą się.

Klują w naszych myślach, klują w naszych głowach

Uskrzydlają
Uskrzydlają
Uskrzydlają



Dziwnego oglądania i słuchania:)

Stęskniłam się za Wami bardzo. Jak tylko znajdę wolną chwilkę na pewno do Was zajrzę:)
Buziaki ślę.

środa, 19 marca 2014

Rudy mental :)

Miałam coś naskrobać. Chodziło mi po głowie kilka tematów godnych uwagi ale... nie mam czasu. Przyznaję się bez bicia :) Przede wszystkim jednak chciałam podziękować Wam za cudowne życzenia. Cieszę się ogromnie, że jesteście ze mną już tyle czasu. Że wciąż zaglądacie i piszecie. To właśnie powoduje, że nie mogę stąd odejść choć często o tym myślę, bo na blogowanie trzeba mieć czas a u mnie ostatnio z tym krucho. 

Tak więc dzisiejszy post będzie bardzo postny. W treści oczywiście:)

Z utęsknieniem przy akompaniamencie żurawiego krzyku czekam na wiosnę i pierwsze bociany. 
Bardzo się o nie martwię...

I na motylki tańczące w promieniach wiosennego słońca...

Całuję Was gorąco:)








wtorek, 4 marca 2014

Czterdzieści lat mineło:)

No właśnie... jak w tytule. 
Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień:) 
Ale... podobno... życie zaczyna się po czterdziestce!!!

Tak więc ryczę moi Kochani :)

Czy coś się zmieniło w moim życiu? Hmm... Niewiele. Chyba uświadomiłam sobie w końcu, że nie mam 18 lat jak wydawało mi się do tej pory :) Zauważyłam też na swojej głowie pierwsze siwe włosy!!! Pojedyńcze póki co ale... te bardziej doświadczone psiapsiółki straszą mnie, że jak już sie pokazały, to będzie z nimi jak z grzybami po deszczu. Kupiłam sobie też... chińską bańkę... buuuu :) Co jeszcze bardziej uświadomiło mnie o przekroczeniu tego magiczengo, statecznego i ryczącego wieku :) Pocieszam się jednak faktem, że ochota na seks z wiekiem wcale mi nie przechodzi. Wręcz przeciwnie:) Tak więc chyba nie jest źle :) Aaaaa... I kompletnie pozbyłam się z mojego otoczenia fałszywych i sztucznych osób:) Oczyściłam teren w związku z czym  zdecydowanie polepszyło się moje samopoczucie. Bo nie ma nic lepszego jak prawdziwi znajomi dla których naprawdę liczysz się TY :)

Wybaczcie ale nie będę karmić Was torcikami i urodzinowymi fotkami. Nie będę chwalić się też prezentami bo choć miła to sprawa - nie najważniejsza:) Najbardziej cieszę się, że spędziłam ten dzień z najbliższymi mi osobami, których kocham całym saercem. I że mogłam świętować z tymi, których naprawdę bardzo lubię. Choć wielu zabrakło. Zapewniam Was jednak, że myślami byłam ze wszystkimi, którzy w tym dniu pamiętali o mnie, a którzy ze względu na odległość nie mogli być blisko mnie :) :) :)

Jeszcze przyjdzie ten dzień, gdy wspólnie wzniesiemy toast :)






  
   

niedziela, 16 lutego 2014

niedziela, 9 lutego 2014

Trochę o blogowaniu.

Chciałam zanucić sobie jak Kazik... po swojemu oczywiście..., że "wszyscy blogerzy to prostytutki" ale... wcale tak nie jest :)

Są blogi, które pisane są z czystej przyjemności i wcale nie dla żadnego zysku.. Takie małe prywatne oazy szczęścia, które istnieją przeważnie z chęci poznania ludzi i kontaktu z innymi. Oazy, które nie stały się jeszcze małą maszynką do robienia wielkich pieniędzy a ich właściciele, wcale ale to wcale, nie dążą za wszelką cenę do bycia naj... i number one. Może nie są one idealne, perfekcyjne, mądre i och... i ach... Ale są prawdziwe, bardzo realne i rzeczywiste. Szczerze mówiąc takie blogi lubię najbardziej. Tam gdzie jest kontakt z autorem, który naprawdę jest autorem.

Oczywiście nie widzę nic złego w zarabianiu na blogu. Jeśli ktoś ma takie możliwości i predyspozycje to powinien to robić. Łączyć miłe z pożytecznym ku radości innych. Nie mówię tu o kompletnym sprzedawaniu się. Czyli jak leci byleby tylko zera na koncie rosły. Tego akurat nie popieram. Bo przecież wszystko ma swoje granice. Zwłaszcza godność blogerska, której co poniektórym jak się z czasem okazuje... brakuje. 

Nie piszę w tym momencie o żadnych moich zaprzyjażnionych blogerkach, bo u nich akurat godności pod dostatkiem:) Piszę tu o tych "wielkich" blogerkach, które bardzo lubiły się śmiać z innych traktując ich z góry. Wyszydzać, że dla tych szarych i przeciętnych miejsca nie ma w strefie wielkiego blogowego cyberświata. Tak, tak... A to krytykowały ich pomysły bardzo nieprofesjonalne. A to szydziły z miejsc polowań shoppingowych. I z konkursów się śmiały, zwłaszcza z tych, co to głosy oddają internauci. Że to żenujące, bo znajomi uproszeni głosują i jak to tak w konkursie można wygrać?! Toć to nieuczciwe przecież!!! Pozyskiwaniem popularności konkursami organizowanymi na blogach też wzgardzały. A z czasem... ku mej wielkiej satysfakcji... okazało się, że same zrobiły wszystko to co wcześniej tak bardzo wyśmiewały u innych i czego się z wielką odrazą brzydziły. Wypełniona jestem po brzegi radością niezmierną a post ten dedykuję wszystkim malutkim i początkującym blogerkom, żeby nie czuły się źle, gdy coś tam źle zestawią, czy jakiś tam tani i niemarkowy ciuch pokażą. Niech się nie przejmują niepowodzeniami na portalach i przykrą krytyką ze strony wielkich znawczyń mody. Bo nie ma nic złego w tym co robią. Niech spełniają swoje marzenia i pamiętają o swojej godności. To jest o wiele bardziej cenne niż dobrze zestawiony ciuch, pieniądze, popularność oraz fałszywe uśmiechy i gadki. 

Trzymajcie się. 

Pozdrawiam Was ciepło :)

Niech pozytywne wibracje będą z Wami :)










poniedziałek, 27 stycznia 2014

Pokolenia..

Właśnie uświadomiłam sobie, że nigdy nie pisałam o relacji rodzic - dziecko w kontekście bycia sobą:)
A to bardzo ważna sprawa dotycząca większości z nas, bo problem różnicy pokoleń istniał od zawsze:)
Czy powinniśmy zabraniać dzieciom na wyrażanie siebie już w okresie dojrzewania?
Kolorowe włosy, dziwne fryzury, kolczyki i tatuaże, ubrania jak z horrorów... dla niektórych rodziców to cegły stawiane codziennie... tworzące gruby i solidny mur tak bardzo ich dzielący. A przecież możemy wspólnie cieszyć się wszystkim. Czy rodzice powinni się bać dziwnych zachcianek dzieci? Absolutnie nie. Kiedy będziemy rozmawiali ze swoim dzieckiem i będziemy z nim blisko nie będzie miało znaczenia czy ma ono irokeza w kolorze zielonym i kolczyk w nosie. Są rzeczy których dzieci nie powinny robić (mam na myśli te wszystkie dozwolone od lat 18:)) ale ja wychodzę z założenia, że kiedy dzieci mogą wyrażać siebie np. przez wygląd nie muszą sięgać po to co naprawdę zakazane. Wiadomo, że dzieci lubią imponować innym i wyróżniać się a jeśli robią to w inny sposób niż wszyscy to znaczy, że są wyjątkowe . My jako rodzice powinniśmy ich w tym wspierać. To my musimy powiedzieć im co jest w życiu ważne i istotne, poprowadzić ich...ukierunkować. A to jak wyglądamy w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Co jest lepsze? Pomóc naszemu nastoletniemu dziecku wybrać wzór i znaleźć dobrego oraz odpowiedniego tatuatora? Czy miałoby to zrobić samo za naszymi plecami? Czy lepiej być wrogiem? Czy przyjacielem? Ja akurat rozumiem chęć wyrażania siebie... dążenia do inności i dlatego wcale mnie to nie przeraża. Raczej skupiam się na tym co powinny mieć w głowie. Ale większość rodziców nie rozumie potrzeby ich dzieci do wyrażania siebie i popełnia ogromny błąd myśląc, że jeśli dziecko grzecznie wygląda to i grzeczne jest. Nic bardziej mylnego moi drodzy. Te grzeczne dzieci chcąc pokazać swoje ja sięgają po papierosy potem po alkohol a na końcu po narkotyki. Tego w gruncie rzeczy na pierwszy rzut oka nie widać a wiedzą tylko wtajemniczeni pseudo kumple. Sukcesem zatem jest rozmowa, dialog, zrozumienie i wsparcie w tym wszystkim, co do złego nie prowadzi. Myślę, że to właśnie może uchronić przed tym, co naprawdę złe.

Nie bywam tu często ostatnio za co serdecznie przepraszam. Biję się z myślami codziennie czy nie zniknąć w ogóle na zawsze z netu. Obiecuje jednak, że dopóki to nie nastąpi będę odwiedzać Was w wolnych chwilach:)

Ściskam mocno wszystkie kochane mordeczki w te mroźne dni:)

      











środa, 18 grudnia 2013

Wieczór z uszkami czyli idą święta :)

Kto powiedział, że uszka mają być małe. Przecież mogą to być UCHA.
Właśnie odkryłam dlaczego czas leci mi jak błyskawica. Bo ja nie lepię pierogów:) Rany!!! To trwa naprawdę wieczność! Zdążyłam pomyśleć o wszystkim i o każdym a końca nie było widać. Kiedy skończyłam czułam się jak po księżycowej hibernacji. Lubię sobie tak od czasu do czasu dobrze pomyśleć tylko czemu - ja się pytam - efekt tego myślenia zostanie pożarty w dwie minuty:) Zdecydowanie bardziej wolę podróże w trzeci wymiar przy np. malowaniu obrazów. Przynajmniej pozostaje pamiątka i jakiś ślad tej podróży w głąb siebie:)
Jako, że święta z uszkami są tylko raz w roku to można a nawet trzeba się poświęcić:)
Barszczyk już się ukisił a jurto zalewam śledzie:) Siebie przy okazji też chyba powinnam, co by weselej czas płynął :)
A jak tam u Was przygotowania. Lepicie coś? Kisicie? Zalewacie?
Ps. Zrobiłam poprawkę fryzjerską i znów mam prawie krótkie włosy. Nie jest do końca to o czym myślałam ale już jest bliżej przynajmniej. Teraz muszę dla odmiany trochę zapuścić:)
Baby mają prze-rą-ba-ne :)
Ściskam Was mocno. Życzę cieplutkich świąt, dużo radości i odpoczynku od zaganianej codzienności. I koniecznie w dobrych humorach przywitajcie Nowy Rok:) 
Już niedługo Słonko narodzi się na nowo a z nim nadzieja i nowa energia:)
Tak więc radujmy nasze serca oraz pamiętajmy o tym co w życiu naprawdę jest ważne i istotne.
Ja zapewne jeśli się jeszcze pokażę to dopiero po Szczodrych Godach i już w Nowym Roku.
Buziaki.