środa, 9 stycznia 2013

Futra i futerka:)



Uwielbiam futra. Oczywiście najbardziej ze wszystkich te na czterech łapach, włochate, chrumkające i szczekające, merdające z zawrotną prędkością swoimi długimi i krótkimi ogonkami i patrzące prosto w moje oczy najwierniejszym na świecie wzrokiem.

Zaraz za nimi lubię futra i futerka oraz elementy futrzane ale przede wszystkim te sztuczne. Jakoś takie najbardziej mi pasują, Nie należę do grona zwariowanych ekologów, co to zdzierają z innych futra na ulicy i nie mam nic przeciwko, że ktoś sobie takie futra nosi. Ale nie jestem też zwolenniczka hodowania zwierząt tylko z przeznaczeniem na futro. 

Ja sama osobiście głupio czuję w naturalnych futrach na sobie i dlatego wolę produkty sztuczne. Choć, przyznam, że noszę skórzane buty czy paski. Szkoda , żeby skóra, która powstaje ze spożywanych przez ludzi zwierząt marnowała się. Tak więc uważam za uzasadnione wykorzystanie jej do produkcji niektórych ubrań, akcesoriów czy toreb.

Ale taka czapa na przykład z lisa? Ile to się niektórym kobietom dostanie za noszenie jej. Przez eko modę, która zalewa cały świat (i która jest moim zdaniem często nadużywana) polowania na lisa przestały być opłacalne efektem czego jest nadpopulacja tych drapieżników. A że mięsa lisiego się nie je, bo jest niezjadliwe, więc mnożą się na potęgę prawie jak króliki, co najdotkliwiej odczuwają ludzie mieszkający na wsi i prowadzący gospodarkę. Bo lis wcale taki słodki nie jest i należy do jednych z największych wrogów człowieka. W ciągu godziny potrafi pozbyć go wszystkich kur a tym samym pożywienia na długi okres czasu, na co większość ludzi nie może sobie pozwolić.

Chyba podejście do futer i futerek mam racjonalne oraz rozsądne. Tak sobie myślę przynajmniej:)

A niżej prezentuję moje futrzaki zarówno te ukochane jak i te bardzo lubiane.